Czy zdarzyło się Wam przeżyć realny sen? Mi tak. Moje życie od zawsze było usłane różami. Miałam wszystko czego mogłam zapragnąć. Najlepsze ciuchy, najlepszy pokój, najdroższą biżuterię i to nie z jakiś tam sieciówek, ale same znane i cenione marki. W moim otoczeniu było mnóstwo znajomych, przyjaciół. Każdy mnie cenił i stawiał za wzór. Zazdrościł dosłownie wszystkiego. Tak było jeszcze miesiąc temu. Zapytacie pewnie "dlaczego?", odpowiedź jest prosta. Mniej więcej w tym czasie między moimi rodzicami zaczęło się coś psuć. Widziałam, że nie mogą na siebie patrzeć i robią wszystko by nie przebywać ze sobą. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nikt nie raczył mi powiedzieć o co tak naprawdę chodzi, a gdy o to pytałam odpowiadała tylko cisza. Po szkole chodziłam niczym duch. Nikt się tym właściwie nie przejmował, nawet najbliżsi mi ludzie. Omijali mnie szerokim łukiem, śmiejąc się i wytykając palcami. W sumie to nie widziałam dlaczego.. Czułam się wyobcowana, nikomu niepotrzebna. Wszyscy kompletnie mnie olewali.
Dzisiaj wróciłam szybciej do domu, bo nie czułam się najlepiej. Położyłam się i chciałam odpocząć. Niestety, to było nie możliwe. Usłyszałam głośny huk. Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Ostatecznie stanęłam na schodach. Zauważyłam, że rodzice głośno "rozmawiają" krzycząc na siebie. Nie zareagowałam, ponieważ to było ostatnio taaakie normalne dla mnie. Nagle schoda na której stałam głośno zaskrzypiała, zdradzając moją pozycję. Nie uszło to uwadze dwójki zdenerwowanych ludzi.
- Ev! Dobrze, że zeszłaś - powiedziała moja matka - Wyprowadzamy się. Ja już dłużej nie wytrzymam z tym paskudnym kłamcą. To kim się stał mnie przeraża! - oznajmiła, a ja tylko patrzałam na nią to ze zdziwieniem, to z troską i zrozumieniem. Przeniosłam wzrok na ojca. W jego oczach odczytałam zamęt, złość i oszołomienie słowami żony.
- Mamo jesteś pewna?
- Tak. Decyzja już zapadła... - po tych słowach ojciec nieoczekiwanie opuścił pomieszczenie i trzaskając drzwiami, wyszedł z domu. Spojrzałam jeszcze raz na rodzicielkę - Jutro wylatujemy stąd na zawsze..
- Jak to wylatujemy? Gdzie?
- Do innego, lepszego świata - odpowiedziała i przytuliła mnie - wiem, że zawsze chciałaś zamieszkać w Anglii, więc..- zatrzymała słowa i spojrzała mi w oczy - lecimy do Londynu Kochanie.
- Nie wierzę, to nie może być prawda! Żartujesz tak? - potok pytań spowodowanych zdziwieniem opuścił mój umysł. Kolejna niespodzianka dzisiejszego popołudnia.
- Musisz uwierzyć, bo to prawda, a teraz leć pakować walizki - dałam jej całusa w policzek i posłusznie z uśmiechem na ustach poszłam do siebie. Trochę zajęło mi przygotowanie do wyjazdu. Ostatecznie zmieściłam się w sześciu walizkach. To i tak mało jak na mnie. Zerknęłam na zegar. Dochodziła 23. Postanowiłam się już położyć, bo lot o 6 nad ranem to nie lada wyzwanie dla śpiocha, którym jestem. Byleby nie zaspać - pomyślałam i zamknęłam oczy.
________________
Hejo :)
Prolog za mną. Juhu!!
Mam nadzieję, że chociaż ktoś tu kiedyś zajrzy i zostawi po sobie pamiątkę.
Pierwszy rozdział niedługo powinien ujrzeć światło dzienne ;p
Teraz życzę miłego czwartku i do kolejnego razu :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz