- Dzień dobry Ev - powitała mnie.
- No hejka - rzuciłam rozpromieniona.
- A Ty taka szczęśliwa bo?
- Bo Cię koffam - uśmiechnęła się
- Jak miło, a już myślałam, że to przez powrót do szkoły i chęć nauki - przewróciłam oczami.
- Nie w moim przypadku
- No niech Ci już będzie, a teraz leć po torbę i widzimy się za moment w samochodzie.
- Okeyy... - rzuciłam i po chwili ponownie śmiałyśmy się z niczego z mamą. Takie tam my i nasze normalne zachowanie.
- Denerwujesz się kochanie?
- Może trochę, ale coś czuje, że to będzie dobry dzień
- Nie ma to jak dobre podejście - po chwili byłyśmy przed budynkiem.
Pożegnałyśmy się i pomknęłam w kierunku wejścia, gdzie stało już kilka osób. Bez problemu weszłam do środka i odnalazłam sekretariat. Pani dyrektor przywitała mnie bardzo ciepło i zapewniła że będę się czuła prawie jak w domu. No... prawie jej uwierzyłam, ale to jednak szkoła, czyli przymus. Na odchodne podała mi plan lekcji, kluczyk do szafki i życzyła miłego dnia. Usiadłam na pierwszej z ławek by przestudiować moje zajęcia. Pierwsza na liście była matma. Nie cierpię liczb i wszystkiego z nimi związanego. Ugh.. Leniwie zaczłapałam się po salę 315 i otworzyłam drzwi. Nauczycielka siedział już w środku więc podałam jej zaświadczenie od pani dyrektor. Ta uśmiechnęła się do mnie i przedstawiała jako Anne McClark. Usiadłam w ostatniej ławce przy oknie i stwierdziłam, że uda mi się sprawdzić co nowego słychać w wielkim świeci internetów.
- To moje miejsce - usłyszałam nagle z ust jakieś blondi.
- Nie wydaje mi się by było podpisane - odparłam spokojnie.
- Bo nie musi być. Ej... ja Cię nie znam. Jesteś nowa nie?
- Nie nowa, tylko Ev i Ciebie też miło poznać księżniczko "uważajcie, bo tips mi się złamie".
- Ty chyba nie wiesz z kim zadzierasz świeżaczku. To ja tu rozdaje karty i to ja rządzę szkołą, a nie Ty, więc jeszcze raz miło proszę zmień miejsce - ktoś się chyba lekko zdenerwował.
- Nie mam zamiaru - była bliska eksplozji, ale na szczęście uratowała ją przed nią nauczycielka.
- No dobrze. Moi kochani zaczynamy lekcję. Proszę zająć miejsca. Anastazjo, Ty również - powiedziała, a w klasie zapanowała cisza i spokój. Idealnie. - Dzisiaj na zajęciach mamy nową koleżankę, która będzie od teraz w waszej klasie. Poznajcie Ev. - no super, a już myślałam, że obejdzie się bez tego - Ev proszę powiedź coś o sobie
- No cóż... Jestem Ev. Pochodzę z Polski i interesuję się muzyką, sztuką, a przede wszystkim fotografią. Jeśli chcecie dowiedzieć się jeszcze czegoś to śmiało pytajcie.
- Pytajcie, ale na przerwie - odparła pani McClark - a teraz wróćmy do ostatniej lekcji - wszyscy westchnęli. I tak mijały mi kolejne minuty, godziny. Ostatnią, siódmą lekcją była muzyka. Jak dobrze. Jedyny przedmiot by się odchamić i wyluzować po ciężkich lekcjach. Nauczycielka powiedziała, że dzisiaj każdy z uczniów ma za zadanie przygotować wybrany przez siebie utwór wykonawcy bądź zespołu młodego pokolenia, a ona wybierze kilka osób, które przedstawią go przed całą grupą. Nie wiedziałam co wybrać. Wypisałam kilka tytułów, ale o na nic. Nauczycielka zaprosiła pierwsze kilka osób. Ostatecznie liczyłam na to, że nie zostanę wybrana. Jak zwykle pomyliłam się i to bardzo.
- To może, może, może teraz Ev. Zapraszam - myślałam, że zapadnę się pod ziemię, ale no co zrobić.
- Tylko nie zrób z siebie większej frajerki niż jesteś - moja "ulubiona" Blondi dodawała mi "otuchy". Gdybym tylko nie była w szkole to ona by już nie żyła. Znalazłam się w centrum uwagi owego zgromadzenia.
- Co nam zaprezentujesz?
- What are you waiting for grupy Nickelback - szybko znalazłam podkład, zaśpiewałam i po jakiś 3 dłuuuuuuugich minutach było już po wszystkim.
- Bardzo dobrze Ev. Uczyłaś się gdzieś emisji głosu?
- Nie proszę pani - odpowiedziałam, a w korytarzu zabrzmiał dzwonek.
- Na dzisiaj koniec moi drodzy. Widzimy się w środę - pożegnała uczniów - Ev zaczekaj moment.
- Tak?
- Jeśli chciałabyś podszkolić swój wokal to służę pomocą. Masz ciekawą barwę głosu i szkoda byłoby zmarnować Twój talent.
- Dziękuję, to miło z Pani strony i z chęcią - uszczęśliwiłam nauczycielkę, a ta podała mi swój numer telefonu i namiary na jej miejsce, gdzie udziela lekcji. Po krótkiej rozmowie z panią McClark opuściłam szkolne mury i pomknęłam wprost do samochodu czekającej już na mnie mamy.
- I było tak źle?
- Nie mamo. Było świetnie. Znaczy się najpierw nudno i ciężko, ale po ostatniej lekcji dostałam propozycję dodatkowej nauki emisji głosu od nauczycielki muzyki.
- To świetnie Kochanie! Dobry początek nie jest zły - uśmiechnęła się i wjechała do garażu.
- Dokładnie. Mam się stawić jutro na 17 na ten adres - podałam jej karteczkę z adresem, a ta lekko się zdziwiła i oddała mi papier.
- Coś się stało?
- Nie, nie nic. Zawiozę Cię, bo jutro tez kończę o 14.
- Idealnie, dzięki - uściskałam ją i pomknęłyśmy do domu. Popołudnie było w miarę normalne. Po odrobieniu lekcji, postanowiłam przejrzeć strony internetowe. Odpaliłam pierwszą lepszą, a tam moje zdjęcie z Tomlinson'em. Na pozostałych nie było inaczej. I jeszcze te opisy: "nowa dziewczyna Louis'a", czy "Tomlinson zamiast pamiątek przywozi dziewczyny". Wnerwiło mnie to. Postanowiłam opanować odrobinę nerwy i zadzwonić do Lou. Wyszukałam numer w kontaktach i zadzwoniłam.
O dziwo po chwili usłyszałam jakąś dziwną melodyjkę w mojej szafie. Nie rozłączając się podeszłam do niej i otworzyłam drzwi. Melodia stawała się głośniejsza. Zdjęłam część rzeczy i co zobaczyłam? Zupełnie obcy mi telefon, a na wyświetlaczu mój numer.
- No pięknie - pomyślałam. - I co ja teraz zrobię? - Stwierdziłam, że Lou na sto procent szuka gdzieś swojej komórki. Udało mi się odblokować jego telefon. Wybrałam ostatni numer jaki się z nim kontaktował, swoją drogą dziwne, że go nie słyszałam, i zadzwoniłam.
- O stary znalazłeś w końcu ten telefon - powitał mnie ciepły i entuzjastyczny głos.
- Z tej strony Ev. Nie wiem jakim cudem, ale telefon Tomlinsona znalazł się w moim bagażu podręcznym.
- Yyyy... Część Ev. Ja nie wiem, co ta Marchewa robi, że ostatnio gubi tyle rzeczy, ale dobrze, że dzwonisz.
- Luzik. Słuchaj, a Louis jest gdzieś tam w pobliżu?
- Niestety nie, ale j tez mogę z Tobą pogadać, a właściwie to wiesz z kim rozmawiasz?
- Na fonie Lou ustawił Ci "Głodomorro", tyle wiem.. - na moje słowa usłyszałam śmiech po drugiej stronie
- Niech ja go tylko znajdę. Tutaj Niall. Niall Horan. Wiesz, ten taki blondyn z One Direction. Kojarzysz, nie?
- No pewnie. Miło telefonicznie poznać.
- Wzajemnie. Ev, co Ty na to by się spotkać? Zabrałbym telefon, oczywiście razem z Tobą, do nas na jakąś małą domówkę, czy coś. Co Ty na to?
- No nie wiem Niall...
- Ale ja wiem. Bądź gotowa jutro na 19. Wyślij mi esem swój adres to wbiję po Ciebie. Nie daj się prosić...
- No niech Ci już będzie. To do jutra.
- No pa. - zakończyłam połączenie i zapisałam ciąg cyfr pod jego nazwiskiem. Wysłałam chłopakowi mój adres. Po chwili poczułam wibrację.
"Wyjdź z domu to coś Ci powiem. Niall :) "
"Yyy... okey :)"
- Idę się przewietrzyć - rzuciłam w kierunku mamy, która krzątała się po kuchni.
- Tylko wróć na kolację
- No cześć Ev- znam albo ten głos, albo mega podobny. Odwróciłam się i już miałam pewność z kim rozmawiam.
- Hey Niall?
- Tylko mi nie mów, że nie masz pewności, że to ja..
- To milczę - dosłownie na sekundę zapadła grobowa cisza po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem
- Miło poznać wybawczynię Tomlinsona - posłał mi czarujące uśmiech.
- Wzajemnie. To co chciałeś mi pokazać? - przeszłam od razu do rzeczy.
- Bo słuchaj jest taka sprawa, że... no... - podrapał się w tył głowy.
- Wydusisz to z siebie?
- Długo już mieszkasz na tej ulicy?
- Nie odpowiada się pytanie na pytanie, ale nie. Wprowadziłam się kilka dni temu.
- I wszystko jasne - skierowałam ku niemu pytające spojrzenie - Dlatego się jeszcze nie znamy
- Dalej nic nie rozumiem Horan- po woli zaczynałam się denerwować.
- Spokojnie księżniczko - przewróciłam oczami - Chodzi o to, że jakby popaczeć po skosie na lewo dwa domy dalej to moglibyśmy wbić do rezydencji pewnych zupełnie normalnych ludzi i to właśnie ją mam zamiar Ci pokazać.
- Niech Ci będzie - pomknęliśmy w owym kierunku. Przy wejściu Blondyn o dziwo bez problemu wpisał kod w domofonie i znaleźliśmy się pod głównym wejściem. Drzwi były już lekko uchylone.
- To co zobaczysz póki co musi zostać między nami, okey?
- No okey...
_______________________________________________________
Jest kolejny..
Przepraszam, że dopiero teraz, ale problemy z internetem nie pozwoliły mi na dodanie nowego rozdziału :(
Jak Wam mijają wakacje? :)
Komentujesz = oddajesz szacunek autorowi :)
"Bycie singlem nie oznacza, że jesteś słaby.
Oznacza, że jesteś wystarczająco silny by czekać na to,
na co zasługujesz. "
- Niall Horan
